czwartek, 19 kwietnia 2012

Następna część ♥ (V rodziału) xd

***
Olka dalej nawijała, Aleks tylko siedział i słuchał jej co chwilę spoglądając kątem oka na Mańkę. Natomiast ona sama siedziała z wzrokiem utkwionym w dużym telewizorze plazmowym, który wisiał na ścianie. Teraz leciała jakaś muzyka na Vivie i Mania udając, że słucha Oli słuchała muzyki. Nawet nie zadała sobie sił by sprawdzić co to za kawałek ale słuchała. Znów spojrzała na zegarek 17:56. Jeszcze chwila… Jej myśli powędrowały ku Jankowi. Ciekawe czy w obecności tej Luizy też się tak stara jak ja. Zastanawiała się. Nagle poczuła czyjś wzrok na sobie. Aleks tym razem zatrzymał go dłużej. Ona kątem oka też na niego spojrzała i musiała zatonąć w tych przepięknych oczach, które okalały ciemne, gęste rzęsy. Ciemne… ? Dlatego oczy tak się wyróżniały na całej twarzy. On zauważył zainteresowanie dziewczyny i posłał jej swój uśmiech. Ona nie mogła się oprzeć jego urokowi i też pokazała zęby. Jego twarz pojaśniała w jednym momencie i oczy z obojętnego zmieniły wyraz radości. Tak.. Masz mnie ! Janek przepraszam… Uległam. Przegrałam. Olka widząc co się dzieje, wycofała się do łazienki. Przyjaciółka, która przed chwilą dzieliła ich obojga zostawiła pustą przestrzeń. Teraz Mania mogła podziwiać jego całego. Fajnie się ubierał, nawet lepiej niż Janek. Kurczę, znowu ich porównuje ! Był ubrany w ciemnobeżowe materiałowe spodnie, na sobie miał czarną koszulkę z krótkim rękawem i na nią zarzucony kardigan. Był idealny. Ale nie mogła zapominać o swoim Janku. Przecież to jego kochała. To z nim chciała spędzić resztę życia. Jeszcze nie tak dawno temu chciała mu się oddać. Głupie dziecko. Ale przy Aleksie czuła się inaczej… Bardziej swobodnie. Beztrosko. Nagle z zamyślenia otrząsnął ją cudny niski głos. Widocznie po mutacji. Uśmiechnęła się w duchu.
- Do jakiego gimnazjum chodzisz ? – zapytał spoglądając na jej usta.
Zaraz, zaraz ! Czy jak chłopak spogląda na usta dziewczyny to znaczy, że chce ją pocałować ?!?! Zaczęła się gorączkowo zastanawiać. Przeczytała to chyba na Bestach i teraz miała dziwne wrażenie. Ale szybko je odpędziła i zebrała w sobie.
- Do 16. – odpowiedziała, po czym żeby nie wyjść na głupią dodała. – A ty ?
- Ja chodzę do jedynej w Krakowie szkoły dla chłopaków. Ale dojeżdżam bo mieszkam pod Krakowem, dokładniej w Zielonkach. – rozwinął swoją wypowiedź. – Ty zapewne mieszkasz gdzieś tutaj niedaleko, prawda ?
Szybko przeanalizowała w głowie nazwę Zielonki i stwierdziła, że chyba wie gdzie to jest. Zaraz, on zadał jakieś pytanie ? Kurcze trudno było z nim gadać jak tak świecił tymi ząbkami co chwilę i patrzył tak pięknie tymi oczami… Zatraciła się. Nie ! Nie mogła tego robić Jankowi… ! W życiu. Znów się pozbierała tym razem ostatecznie.
- Ja mieszkam na Woli. – znów krótka odpowiedź.
Czemu ta dziewczyna była taka niedostępna ? Raz patrzyła na mnie z zainteresowaniem a raz spuszczała wzrok tak jakby się czegoś obawiała… Ale jest taka śliczna… Te zielone oczy, figlarny uśmiech…
Ola weszła do pokoju wnosząc na tacy 3 szklanki z colą. Popatrzyła pytająco na Manię a potem przeniosła wzrok na Aleksa. Ten uśmiechnął się szelmowsko i mrugnął w stronę przyjaciółki Oli. Mania szybko odwróciła wzrok, speszona. Aleks znów się nachmurzył. Naprawdę jej nie ogarniał. Musi wypytać Olkę później o nią. Była zbyt ładna by sobie ją odpuścił. Zaraz do głowy przyszła mu pewna myśl… No jasne ! Jaki idiota ze mnie ! Przecież to oczywiste… ONA MA CHŁOPAKA! Był zły na siebie, że tak późno to odkrył ale wczuł w tej coli, coś jeszcze. Mimo, że miał 16 lat. Tak samo jak Janek zresztą. Nie pił alkoholu. Od czasu do czasu jakieś piwo, ale nic więcej. Ale w tym była na pewno wódka. Popatrzył podejrzliwie na Olę. Ta napotykając jego wzrok tylko uśmiechnęła się. Ale wracając do tego, że Mania jest zajęta. Cóż… taka ładna dziewczyna na pewno ma też ładnego chłopaka. Ale w jej oczach zobaczył zainteresowanie nim. Choć ukrywała to jak tylko mogła. Teraz siedziała z szklanką w ręce już chyba lekko podpita. Nie wiem ile Olka dolała jej tego. Obszedł stół i wziął drinka Mani z rąk, posłusznie mu oddała. Lecz zaraz zapytała z zająknięciem.
- Cccoo ro..bii.. sz ?
Chłopak nic nie odpowiedział tylko podsunął do ust. Dość mocno czuć było wódkę. Olce chyba się za dużo polało. Przesadziła. Ale może to było celowe … ?
- Ola ? – zapytał z grymasem na twarzy.
Jak fajnie jego twarz wyglądała w grymasie. Zauważyła w myślach Mania, zdolna jeszcze robić to w miarę trzeźwo. Natomiast Olka tylko siedziała z miną niewiniątka.
- No przepraszam, ale jakoś drętwo było i musiałam coś zrobić w tym kierunku… - usprawiedliwiała się.
- Co powie na to jej mama ? – zapytał z widoczną złością.
- No… Odwieziemy ją do domu i wrócimy, przecież nie jest aż tak pijana !
Zaraz po skończeniu tego zdania Mania wstała, zachwiała się i już miała upaść gdy nagle, Aleks złapał ją w ramiona. Nawet nie próbowała się wyswobodzić. Tylko przytuliła głowę do jego torsu i zaczęła coś mruczeć. Chłopak popatrzył na kuzynkę gromiącym wzrokiem.
- No może jej polałam kapkę za dużo… - przyznała się zawstydzona Ola. – Chodź odwieziemy ją. A co jej mamie powiemy to sama nie wiem. To ty chodzisz do tej całej męskiej szkoły !
Aleks tylko pokiwał głową, ułożył Manię delikatnie na sofie i sam poszedł się ubrać. Gdy już to zrobił wziął Manię na ręce, którą Ola zdążyła już ubrać. Mańka teraz chichotała bez powodu. Wyglądała tak żałośnie, że aż słodko. Zaniósł ją na sam dół, po schodach.
- Aleks ! Ty masz prawo jazdy… ? – zapytała z góry Ola – Moglibyśmy wziąć auto moich rodziców.
- Mam w kieszeni. Ty weź kluczyki.
Aleks dostał prawo jazdy niedawno. Jakiś miesiąc temu. Instruktor bardzo chwalił jego opanowanie i podziwiał rozwiązany test przed czasem oraz bez żadnego błędu. Dlatego dostał bez problemu tak wcześnie prawo jazdy.
Ola zamknęła mieszkanie i zabrała kluczyki od nowego auta taty. Miał Nissana. Juke, z tego co pamiętała. Fajny futurystyczny, dobrze wyposażony wózek. Otworzyła auto, przy którym już czekał Aleks z ciągle śmiejącą się Manią. Chłopak posadził Manię i zapiął pasami. Ale opiekuńczy…  Pomyślała Ola. Gdyby nie był z nią spokrewniony chętnie poflirtowałaby z nim. Uśmiechnęła się i usadowiła się na miejscu pasażera. Po paru chwilach odpalił auto i ruszyli w stronę domu Mani…
______________________________________________________________________
Już myślałam, że tego fragmentu nie ma ale na szczęście Word robi kopię zapasową i uff... ♥ 

wtorek, 17 kwietnia 2012

Rozdział V - część trzecia i ostatnia

Dziewczyna ubrała się, zamknęła dom i wyszła, zostawiając mamie kartkę na lodówce.
***
Gdy doszła do bloku w którym mieszka Ola, zadzwoniła domofonem do mieszkania przyjaciółki i po chwili otworzyła jej. Wyszła na pierwsze piętro po schodach i zapukała. Ze środka dobiegł ją śmiech Oli i nowy… Nieznany. Dziewczyna otworzyła drzwi wejściowe i z uśmiechem powitała Manię. Dziewczyna również uśmiechnęła się do Oli i przytuliły się jak zwykle. Mania dopiero teraz popatrzyła na przyjaciółkę z innej strony, Ola naprawdę była ładna. Miała gładką oliwkową cerę, duże oczy w kształcie migdałów o pięknym szmaragdowym kolorze, twarz okalały czekoladowe loki, figura była jak u modelki. Długie, szczupłe nogi i piękna sylwetka.
- Co tak stoisz ? – zapytała Ola wesoło
Mania ocknęła się i zaczęła rozbierać. Nagle do przedpokoju wszedł cudny chłopak… Idealny wzrost, muskularne ramiona i mięśnie rysujące się pod T-shirtem. Ładnie opalona twarz, złociste blond włosy opadały mu na czoło. Piękne niebieskie, bystre oczy, które patrzyły na nią z uśmiechem. Gdy się szczerzył Mania zobaczyła, że jednak ma o wiele ładniejszy uśmiech niż Janek. Chłopak wyciągnął w jej stronę dłoń.
- Mam na imię Aleks. – uśmiechnął się jeszcze szerzej, błyskając bielą zębów rodem z reklam pasty do zębów.
- Mania. – rzuciła i odwzajemniła uścisk dłoni, szybko cofając rękę.
Ola weszła do pokoju z szklanką coli w ręce. Podała ją Mani.
- Widzę, że się już poznaliście. – posłała oko w stronę przyjaciółki.
Aleks nic nie odpowiedział tylko się uśmiechał i trzymał ręce w kieszeniach spodni. Ola i Mania przeszły do salonu a chłopak za nimi.
- Twoich rodziców nie ma ? – zapytała Mania
- Tak wyszli razem z ciocią i wujkiem. Rodzicami Aleksa. Gdzieś na jakieś wesele do kuzynki. – wytłumaczyła
- Spoko. – powiedziała Mania i zaczęła sączyć cole, starając się nie patrzyć na boskiego Aleksa. Nie tylko miał piękny uśmiech. Cały był piękny ! Wyglądał dokładnie tak jak ci modele reklamujący bokserki od Calvina Kleina. Tylko był bardziej chłopięcy… Jeszcze. Bardziej delikatny. W jego oczach można było się zapaść. Dlatego dziewczyna siedziała i patrzyła się w podłogę.
- Ziemia do Mani! – zawołała Ola, widocznie przerywając swój monolog
- Sorrki, chwilowy zawias. – powiedziała i jej wzrok powędrował niestety na cudnego Aleksa. On tylko siedział i patrzył się wprost na nią z uśmiechem cały czas przyklejonym do ust.
- Mówiłam o kończących się feriach ale ty mnie w ogóle nie słuchasz !
- Jakich kończących się ? – zapytała szczerze zdziwiona – Przecież jest jeszcze ponad tydzień.
- No dla mnie to prawie koniec.
Mania spojrzała na zegarek, wysilając się by nie spoglądać w stronę chłopaka. 17:23 Posiedzi u Olki jeszcze z godzinkę i zbierze się do domu.

***
W tym samym czasie Janek siedział w kawiarni na rogu, czekając na Luizę.
W końcu koło nosa przemknęły mu czarne włosy i dziewczyna już nachylała się nad nim by dać mu całusa w policzek.
- Janek ! Przystojniaku ! – zawołała, cmokając go w policzek, nie odwzajemnił pocałunku ale uścisnął ją po przyjacielsku.
- Hej piękna.
Usiadła, układając koło fotela liczne torby z owocnych zakupów. Kelner od razu podszedł, ona zamówiła Latte dla siebie a Janek sok.
- Tylko sok ? – zapytała figlarnie – Nie pijesz nawet kawy ?
- Pije, ale nie mam ochoty. – odparł obojętnie
Przyjrzał się dziewczynie. Kiedyś ze sobą chodzili. Ale Luiza zerwała z nim dla jakiegoś poznanego w Oslo chłopaka. Teraz utrzymywali przyjacielskie stosunki. Zmieniła się znacząco. Nie miała figury dziewczynki, jaką posiadała jeszcze Mania ale figurę kobiety. Duże piersi wyglądały bardzo kusząco w za bardzo wykrojonym podkoszulku. Miała czarne, proste włosy i piwne oczy.
- Opowiadaj co u ciebie. – zagadnęła
- U mnie tak jak zawsze. Dobrze się uczę. Jestem „gwiazdą” szkolnej koszykówki. - posłał jej ten swój stary ale jakże uroczy uśmiech. Luiza poczuła smutek. Kiedyś ten uśmiech posyłał tylko jej… Te oczy… Kasztanowe włosy. I charakter, którego ze świecą można byłoby szukać wśród chłopaków. No ale ich związek po wyjeździe z góry skazany był na porażkę, dlatego postanowiła zakończyć to szybko. Wiedziała, że sprawiła ból Jankowi. Zawsze był taki wrażliwy. Teraz zastanawiała się czy ma obecnie jakąś dziewczynę. Swoje myśli postanowiła głośno wypowiedzieć i wypaliła
- Masz dziewczynę ? – przerwała mu wpół zdania i chłopakowi nieco zrzedł uśmiech.
- Mam. – krótka odpowiedź
- Cóż to za szczęściara ? Jakaś starsza koleżanka uległa twojemu urokowi ? – zadawała pytania.
- Posłuchaj, przepraszam jeśli to zabrzmi chamsko ale nie chcę rozmawiać o sprawach sercowych… - powiedział tonem, w którym była życzliwość ale też mocna doza chłodu, który ukuł Luizę mocno w serce jak szpilka.
Na szczęście w tym samym momencie kelnerka przyniosła kawę i sok.
__________________________________________________________________________________
Notka specjalnie dla Julki K. - tak dla ciebie Żulcia. Moja wierna fanko ♥

wtorek, 13 marca 2012

Rozdział V - część druga

Mania w końcu wstała i poszła zrobić śniadanie. Po porannych czynnościach, zadzwonił telefon Janka. Chłopak odebrał.
- Cześć Luiza ! - powiedział do telefonu. - Tak mam dzisiaj czas... Dobrze. Możemy się spotkać o 13:00 ? OK. No to jesteśmy umówieni.
Dziewczyna popatrzyła jak chłopak chowa komórkę do kieszeni. Janek widząc jej pytający wzrok powiedział:
- Ej, piękna. To tylko koleżanka z starej szkoły. Chodziliśmy nawet razem do przedszkola. Ma na imię Luiza i mieszka w Oslo. A tutaj przyjechała tylko na kilka dni. - powiedział jednym tchem i przygarnął dziewczynę do siebie. - Rozumiesz? 
Potaknęła tylko głową i przytuliła się do niego.
- To ja może się spotkam z Olą. 
- Dobry pomysł. - uśmiechnął się i zaczął ubierać buty.
Po pół godzinie już go nie było. A Mania wyciągnęła telefon i zaczęła wybierać numer Olki.
- Halo ?
- Cześć, mówi Mania. Masz dzisiaj wolny czas? - zapytała
- No siemka. Tak się składa, że tak tylko jest u mnie kuzyn. 
- A no to spoko. U mnie ?
- OK.


Na razie kawałek potem więcej ;)


niedziela, 1 stycznia 2012

Rozdział V - pierwsza część

Budzik zadzwonił równo o 5 nad ranem. Mania ziewnęła i spojrzała na Janka. Był bez podkoszulka. Dziewczyna zaczerwieniła się i wyłączyła budzik. Po czym myśl o tym, że jest już prawie 14-latką, sprawiła, że zaczęła kreślić kółka palcem na jego nagim torsie. On otworzył oczy i spojrzał z uśmiechem po krążącym palcu. Spojrzała w jego szmaragdowe oczy i przytuliła głowę do niego.
- Słodką masz tą piżamę. – powiedział i zagłębił palce w jej włosach
- Ty ogólnie jesteś słodki. – powiedziała i przysunęła się do jego twarzy.
- Wiesz, że już za 12 dni skończę 16 lat? – zapytał znienacka
- A ja już mam 14 lat ! – powiedziała z uśmiechem – A co w związku z tym ?
- Nic… Tak rozmyślałem czy nie jestem dla ciebie za stary. – powiedział z uśmiechem
- Przestań ! To ja się czuję jak dzieciak przy tobie… - prychnęła
- Nie jesteś dzieckiem. Jesteś bardzo dorosła jak na swój wiek. Każda inna dziewczyna nawet by nie myślała, żeby spać z chłopakiem w wieku 14 lat. A co dopiero kreślić palcami po moim brzuchu. – powiedział z powagą, po chwili mięśnie brzucha napięły się gdy wybuchnął śmiechem widząc minę dziewczyny.
- To bardzo… Hmm… Miłe – powiedziała i pocałowała go zaborczo odsuwając ramiączko z bluzki na ramię.
Zdziwiony nagłą zaborczością dziewczyny odsunął ją delikatnie. I popatrzył na nią.
- Kochanie.. Jeszcze nie czas na takie pocałunki. – powiedział przyjemnym tonem – Masz dopiero 14 lat i uwierz mi, może zakochasz się w kimś innym i co wtedy ? A poza tym dopiero po 15 roku życia jest to legalne…
Mania zarumieniła się. Odsunęła i wydukała „przepraszam”.
- Nic się nie stało myszko. Pamiętaj nawet gdybyś chciała być z kimś innym niż ja, zrozumiem. Lecz zawsze cię będę kochał tak mocno jak teraz.
- Nigdy nie będę chciała być z nikim innym ! – wykrzyknęła
- Już dobrze, dobrze. – powiedział i przysunął się delikatnie do niej całując po czubku głowy.
Mania poczuła znajome motyle w brzuchu i zawsze wtedy gdy to robił bez względu na sytuację czuła bezpieczeństwo.

sobota, 31 grudnia 2011

rozdział IV ostatnia część.

Po 2 godzinach, parę zbudził dźwięk sms’a Mani. Dziewczyna usiadła i zaspana próbowała znaleźć komórkę. Odblokowała telefon i przeczytała wiadomość. „ Kochanie my zostaniemy u cioci Krysi na noc J Buźka i nie narozrabiaj ! „. Dziewczyna otworzyła szerzej oczy ze zdumienia.
- Co się stało myszko ? – zapytał chłopak całując ją lekko w szyję
- Wiesz ? Chyba zostaniesz u mnie na noc ! – uśmiechnęła się
- Serio ? Twoi rodzice nie wracają na noc ? – zapytał
- Tak ! Ale wiesz moje łóżko jest chyba za małe na naszą dwójkę !
- Wiesz… Nie sądzę by twojej mamie się to spodobało. – powiedział z grymasem na twarzy – Może lepiej będzie jak położę się w pokoju gościnnym ?
- Oh… No tak. Tak jasne, tam jest duże łóżko… - powiedziała z cierpiętniczą miną
- Ej! Mania.. Przecież nie zrywam z tobą tylko mówię, że twoja mama nie byłaby tym zbytnio zadowolona !
- No tak wiem. Dobrze już !
Powiedziała po czym spojrzała na zegarek, 20:02.
- Spaliśmy aż 2 godziny ? – zapytała się, zdziwiona
- Na to wygląda. – posłał jej swój uroczy uśmiech – Ale to nic strasznego
- Wiem, wiem! W końcu są ferie.
- Oglądamy coś ? – zapytał – Jeśli się zgodzisz w tym momencie rozgrywa się mecz Realu…
- Pewnie ! Oglądnijmy, wbrew pozorom wiem co to spalony! Ale i tak jestem za Barceloną kotku… - zaśmiała się
- Te twoje gusta.. – powiedział z zabawną ironią
Tym razem zabrzęczała jego komórka, wyjął ją z kieszeni. Przeczytał sms’a i krzyknął!
- Co się stało ? – zapytała
- Real strzelił Barcelonie gola! – krzyknął ponownie
- Oj tam ! Jeden gol, więcej nie strzelą mówię ci !
- Strzelą, strzelą ! – powiedział i popchnął Manię na łóżko gilgocząc po brzuchu
- A ! Zostaww mniee ! – krzyknęła w śmiechu
Przestał i nachylił się nad nią całując po szyi. W końcu przesunął usta na wargi Manii i całował długo i delikatnie.
Oglądnęli mecz. Barcelona zremisowała z Realem 2:2. Oboje byli szczęśliwi ponieważ żadna z drużyn nie poniosła klęski.
- Idziemy spać ? – zapytała przeciągając się Mania – Poczekaj pójdę ci przygotować łóżko. Poczekaj a w czym będziesz spał ?
- W bieliźnie.
- Ah.. tak. No tak oczywiście. – zarumieniła się dziewczyna i nieskutecznie próbując ukryć swoje zawstydzenie pobiegła na górę przygotować pokój dla chłopaka.
Wyciągnęła świeżą pościel wdychając jej zapach. Położyła prześcieradło, kołdrę i poduszkę po czym odwróciła się by wyjść. Janek stał w drzwiach i z rozbawieniem się jej przyglądał.
- Co cię tak bawi ? – zapytała
- Nic, nic. Kocham jak jesteś taka zawstydzona i próbujesz to ukryć. – powiedział po czym podszedł i objął ją w pasie.
- A ja kocham wszystkie twoje humory. Ale czemu ja ?
- Co czemu ty ..? – zapytał nie rozumiejąc
- No czemu jesteś ze mną …
- Jeszcze się pytasz! Bo cię kocham głuptasku. – powiedział po czym cmoknął ją w usta. – A teraz czas na sen…
Dziewczyna przeszła do swojego pokoju, umyła zęby i twarz a potem przebrała się w swoją słodką piżamę w krówki. Nagle przyszedł jej nikczemny plan do głowy … Pobiegła do jego pokoju żeby powiedzieć dobranoc Jankowi po czym położyła się do łóżka. Lecz bez zamiaru zaśnięcia…
Po godzinie odkryła kołdrę i na palcach weszła do pokoju gościnnego. Gdy jej oczy przywykły do mroku zobaczyła śpiącego chłopaka i delikatnie odkrywając kołdrę wsunęła się do łóżka. Położyła się jak najbliżej krawędzi łóżka. Gdy już pewna, że jej się udało, Janek się odezwał.
- Wiedziałem, że taki numer wytniesz! – zaśmiał się i przytulił do niej
- Ale.. ale ty spałeś !
- Kochanie za dobrze cię znam. – powiedział i pocałował po ramieniu – Ale teraz chodź już spać. Rano będziesz się musiała przenieść do siebie.
Po paru minutach oboje zasnęli wtuleni w siebie…

piątek, 30 grudnia 2011

rozdział IV przedostatnia część.

***
Mania i Janek posiedzieli trochę u klaczy, po czym pojechali do domu. Gdy podeszli pod bramę okazało się, że rodziców nie ma w domu.
- Hmm… Dziwne, mama zawsze mi wysyła sms’a czy coś w tym rodzaju jak gdzieś wychodzą z tatą. – powiedziała po czym sięgnęła do kieszeni kurtki – Oh.. Jest sms !
Przeczytała, szybko treść i ruszyła w stronę domu.
- Rodzice wyszli na imprezę urodzinową do jakiejś koleżanki mamy.- uśmiechnęła się do Janka
- Czyli… To oznacza, że zostaliśmy sam na sam …? – zapytał z iskierkami w oczach
Weszli do domu, ściągnęli buty i weszli do salonu. Dziewczyna podeszła do chłopaka i poprawiła mu zmierzwione włosy. Gdy chciała wziąć rękę, Janek przytrzymał jej dłoń i przyłożył do policzka patrząc głęboko w jej ciemne oczy. Stali tak przez chwilę gdy nagle usłyszeli ciche miauknięcie. Zdezorientowany chłopak spojrzał w kierunku dźwięku i uśmiechnął się.
- Masz kota ? – zapytał podchodząc do kotki
- Oh ! Zapomniałam ci powiedzieć ! – roześmiała się – Mama dała mi ją przed tym gdy mi to powiedziała… Chyba to miało być w pewnym sensie przekupienie mnie !
Janek kucnął przy mlecznobiałej kotce i pogłaskał ją po główce.
- Napijesz się czegoś ? – zapytała Mania przechodząc koło chłopaka
- Nie dzięki
- OK. Ja idę sobie nalać soku.- powiedziała
Poszła do kuchni. Chłopak nadal głaskał kotkę a ta cicho mruczała.
- O matko ! Nie ma soku… Ani nic innego do picia! – zawołała z kuchni dziewczyna – Wiesz pójdę chyba do sklepu.
- Dobrze to ja tu poczekam. – odparł Janek siadając na kanapie. – Pozwolisz, że włączę telewizor ?
- Oh, tak jasne. – powiedziała, ubierając kurtkę – Wrócę góra do 15 min !
Wyszła i zamknęła za sobą drzwi. Gdy weszła do sklepu okazało się, że kolejka ciągnie się w nieskończoność. Z 15-min wyprawy, podróż do sklepu przedłużyła się o pół godziny dłużej. Zniecierpliwiona Mania wysłała Jankowi sms’a , że trochę się spóźni. Gdy wreszcie doszła do kasy, zapłaciła i szybko pobiegła do domu. Wytrzepała buty ze śniegu i rozebrała się. Zaniosła do kuchni sok i zdziwiona jedynie dźwiękiem telewizora weszła do salonu. Chłopak leżał na kanapie a wtulona w niego kotka mruczała. Janek zasnął tak słodko, że Mania na chwilę wstrzymała oddech, w obawie o obudzenie go. Jego niesforne lekko kręcące się włosy były w takim nie ładzie, że dziewczyna chciała do niego podejść i mu je poprawić. Lecz wstrzymała się i tylko podeszła by usiąść przy nim. Kotka popatrzyła się na nią zaspanymi oczkami i zeskoczyła robiąc jej miejsce koło chłopaka. Ta nie czekając chwili dłużej położyła się obok niego. Przytuliła się do jego torsu. Janek przebudził się i gdy się zorientował, że Mania leży obok niego objął ją w pasie. Po chwili usłyszał jej równy oddech, który oznaczał zaśnięcie. Sam przyłożył głowę do jej włosów i zasnął

niedziela, 25 grudnia 2011

rodział IV dalsza część ...

***
Po 25 minutach od usłyszenia wiadomości Janek był już przed domem dziewczyny. Podszedł energicznym krokiem do drzwi otworzyła mu mama Mani.
- Och… Janek. Proszę wejdź. – powiedziała przepuszczając chłopaka w drzwiach.
Chłopak wybełkotał coś na powitanie i wszedł ściągając w pośpiechu buty. Rozejrzał się po salonie i popatrzył w stronę pani Katarzyny. Ta skinęła głową w stronę schodów.
Zapukał do jej drzwi cicho. Otworzyła mu gwałtownie i wtuliła się w jego szyję łkając cicho, chłopak objął ją i pocałował w czubek głowy. Stali tak oboje wtuleni w siebie. W końcu dziewczyna podniosła wzrok na oczy chłopaka. Miał smutny wyraz twarzy.
- Co my teraz zrobimy…? – zapytała spoglądając na jego cudowną twarz.
- Coś wykombinujemy kochanie. Obiecuję. Ale teraz chodźmy gdzieś. Na świeżym powietrzu łatwiej jest myśleć. -  powiedział i chwycił ją za rękę.
Spacerowali po parku w milczeniu. Raz co raz Mania rzucała Jankowi ukradkowe spojrzenia. Próbowała wczytać coś więcej z jego twarzy oprócz ogromnego smutku lecz nie udało jej się to. W końcu nie wytrzymała i przerwała ciszę.
- Masz jakiś pomysł ? – zapytała zastępując mu drogę.
- Musimy przekonać twoją mamę by pozwoliła ci zostać… - powiedział z wahaniem – Lecz szczerze wątpię w powodzenie mojego planu.
- Też mi się tak wydaje … - odpowiedziała – Ale może ona i ja zostaniemy razem a tata wyjedzie ! Ja nie chcę za żadne skarby tam jechać! Nigdy !
Przygarnął ją do siebie i pociągnął w stronę wyjścia z parku. Gdy doszli do przystanku Mania zapytała :
- Gdzie jedziemy ?
- A jak myślisz? – zapytał z lekko wymuszonym uśmiechem
- Do Jaskini ! – odparła
- Owszem